* Lud Góralski * Rzeczpospolita Góralska * Rozmyślania Józka Strachoty * E-mail: vykovaliv a gmail.com *
uahistory Vesna
Blog > Komentarze do wpisu
Z kart historii

Z kart historii

Poronin znajduje ważne miejsce dla martyrologii polskiej. Ideę walki o niepodległość zaszczepił wśród miejscowych górali ks. wikariusz Michał Głowacki "Świętopełk" współorganizator powstania chochołowskiego.

Pierwszy kontakt Głowackiego z Poroninem miał miejsce jeszcze za jego studenckich czasów, kiedy zwiedzał Tatry, zatrzymując się na nocleg w tej miejscowości. Po święceniach kapłańskich los pozwolił mu znów ujrzeć góry oraz nieść posługę duszpasterską miejscowej ludności, którą szczególnie miłował. Jego osoba przedstawia się nieprzeciętnie na tle XIX wiecznej doby. Na przykład nie przyjechał karocą, jak inni księża na parafię do Poronina, tylko przyszedł na piechotę, co uchodziło prawie za skandal. Z ludem wiązało go coś więcej niż kapłaństwo. Był z zamiłowania miłośnikiem ludu - jemu poświęcał wiele swych prac badawczych w czasach, kiedy nie istniała etnografia, on zajmował się tzw. ludoznawstwem, z którego później rozwinęła się wcześniej wspomniana nauka. Interesowały go różne grupy etniczne i narodowościowe, lecz zawsze słowiańskie. Był słowianofilem, dlatego przybrał słowiańskie imię - pseudonim ,Świętopełk", utrzymywał żywe kontakty z wieloma działaczami czeskimi, słowackimi, ukraińskimi, którzy dzisiaj znajdują się w panteonie twórców narodowej kultury. Łączyła ich wszystkich chęć wyzwolenia swoich uciskanych narodów z jarzma niewoli, lecz także twórcza działalność na rzecz pisowni i literatury słowiańskiej. Słowianofilia dzisiaj stanowi dość zapomniany temat, lecz dla filozofów współczesnych nie jest obca. Fascynował się nią m.in. ojciec Yves Congar wybitny teolog nazywany Ojcem Kościoła XX wieku.

Ks. Głowacki był właścicielem największego księgozbioru na ówczesnym Podhalu, obok ksiąg dotyczących teologii znajdowały się tam średniowieczne woluminy. Doskonale znał dzieje kraju, zdawał sobie sprawę z wagi, jaką ze sobą niesie archiwizacja informacji o prostym na pozór ludzie. Zapisywał pieśni i opowiadania ludowe. To dzięki niemu, zasłyszana u górali legenda o śpiących rycerzach w górach, dostała się do literatury polskiej.

Wierzył w narodowy niepodległościowy zryw i uzyskanie niepodległości przez Polskę w drodze walki wszystkich stanów społecznych przeciw zaborcom. Dlatego właśnie, kiedy agitatorzy powstańczy zaproponowali mu współpracę zgodził się od razu. Płomiennymi kazaniami przygotowywał parafian poroniańskich do udziału w powstaniu. Ponadto był łącznikiem dla podhalańskiej siatki konspiracyjnej z tworzonym w Krakowie Rządem Narodowym. Jeździł do Krakowa pod przykrywką załatwiania sobie probostwa, które miał wkrótce objąć. Jednak świadomie przesuwał datę zostania proboszczem, chciał koniecznie najpierw wziąć udział w powstaniu. Z 21 na 22 lutego 1846 roku wybuchło powstanie, a jego założenia były takie, iż ma ono wybuchnąć jednocześnie w Poronine i Chochołowie, a później objąć całe Podhale, po połączeniu zaś podhalańskich sił wszyscy mieli ruszyć, aby się połączyć z wojskami powstańców z Krakowa. Powstanie zaplanowany charakter przybrało rzeczywiście tylko w Chochołowie. Do Poronina w tym czasie przybył niespodziewanie oddział wojsk granicznych, co powstrzymało chłopów od wszczęcia buntu. Oddział prowadzony z Białego Dunajca przez ks. Janiczaka z Szaflar na wieść o żołnierzach stacjonujących w Poronine rozproszył się. Porażkę tą ksiądz Głowacki uznał za największą klęskę swojego życia. Lata pracy poszły na marne. Zawiedziony i rozczarowany, w swoim pokoju na wikarówce, spalił wiele cennych materiałów gromadzonych skrzętnie przez lata. Nazajutrz powrócił do swych obowiązków kapłańskich, odprawiał mszę. Wkrótce jednak, o de facto organizatora konspiracji podhlańskiej, upomniała się austriacka sprawiedliwość. Został odtransportowany do aresztu w Nowym Targu, gdzie po przesłuchaniach trafił do politycznego więzienia w Nowym Sączu. Tam dopiero dowiedział się o okrutnej rzezi galicyjskiej, jaka dokonała się dzięki podstępowi zaborców. Okazało się wkrótce, że tylko na Podhalu powstanie galicyjskie przybrało niepodległościowy charakter. Niewielką to było jednak pociechą dla tych, którzy porwali w Chochołowskim zrywie za broń. Konsekwencję były zastraszające. Więzienia, głód, poniżenie, bieda i nędza dla powstańców i ich rodzin.

Ks. Głowacki w wyniku złego traktowania przez oprawców zmarł w nowosądeckim więzieniu trzy miesiące po zatrzymaniu. Jego śmierć w Poroninie została przyjęta z wielkim żalem. Proboszcz parafii Poronin w kronice zapisał, że po nim na wikarówce został posadzony w pamiątce kasztan. Ks. Głowackiemu zawdzięczają Poronianie jednak o wiele więcej. Ofiara złożona przez ks. Głowackiego miała dużo większe znaczenie. Stał się on symbolem walki o niepodległość, czego plon można było zaobserwować w Poroninie już w następnym pokoleniu.

Kiedy nastał czas kolejnego powstania - styczniowego - podhalańscy górale nie ulękli się konsekwencji, za które tak słono przyszło wcześniej zapłacić. Tym razem walki rozgrywały się w zaborze rosyjskim, powstańców czekała wiec najpierw daleka droga. Z Podhala do walki ruszyło czterech górali: Jacenty Jakubiec z Cichego, Klemens Miętus i Jan Ciszek z Czarnego Dunajca, oraz Wojciech Dorula z Poronina uczeń Romana Andrusikiewicza syna powstańca chochołowskiego, który pracował w Poroninie w szkółce przyparafialnej. Wojciech Dorula po powstaniu styczniowym powrócił do pod Tatry. Postanowił kształcić się dalej, a zdobytą wiedzą dzielił się z dziećmi z Białki Tatrzańskiej, pracując w tamtejszej szkole.

Okres lat po powstaniu styczniowym, to czas niestrudzonej i ofiarnej pracy mieszkańców tatrzańskich wiosek o poprawę swojego bytu. To czas, kiedy świadomość narodowa górali dzięki m.in. coraz to większej liczbie gości, wzrastała. Utworzone zostały organizacje społeczne, w które gromadnie wstępują mieszkańcy Poronina. Począwszy od straży pożarnych, bibliotek, kółek rolniczych, towarzystw gimnastycznych, itp. Wszystko to powodowało, że w przyszłości znajdą się ludzie, którzy chętnie podejmą trud swych poprzedników walczących o niepodległość, lecz tym razem już nie jako pojedynczy bohaterzy tylko gromadnie wstaną Poroninianie w szeregach legionów, lecz o tym w następnym odcinku cyklu.

Bronisław Chowaniec-Lejczyk

niedziela, 11 maja 2008, kovaliv

Polecane wpisy

  • Franciszek Franosz

     FRANOSZ Franciszek (1900–1945) , syn Jana i Wiktorii z d. Sieczka. Urodził się 28 maja 1900 roku w Białym Dunajcu. Jego ojciec, Jan Franosz, był

  • Ruska Ludowa Republika Łemków

    "Gazeta Gorlicka" - piątek 14 listopada 2008 ( regionalny dodatek "Gazety Krakowskiej") "Państwo w państwie" Ruska Ludowa Republik

  • Jesień

    Fragment listu Leopolda Staffa napisanego w Poroninie Jesień Zobacz: W kręgu literackich przyjaźni: listy Author: Leopold Staff opublikowana przez Państwowy I