* Lud Góralski * Rzeczpospolita Góralska * Rozmyślania Józka Strachoty * E-mail: vykovaliv a gmail.com *
uahistory Vesna
RSS
sobota, 01 czerwca 2013
Franciszek Franosz

 Franciszek Franosz

FRANOSZ Franciszek (1900–1945), syn Jana i Wiktorii z d. Sieczka. Urodził się 28 maja 1900 roku w Białym Dunajcu. Jego ojciec, Jan Franosz, był bratem mojej prababci Zofii Gierka. Sołtys Białego Dunajca i wójt Poronina. Na początku okupacji hitlerowskiej Podhala złożył skargę do niemieckich władz w Nowym Targu na Komitet Pomocy Biednym i Osieroconym Dzieciom, który rozdał część drewna z papierni na rzecz ubogich. [Pracownikiem papierni w Białym Dunajcu w czasie wojny był m.in. mój dziadek Józef Stanek]. W wyniku tej skargi został 20 września 1939 r. mianowany wójtem gminy Poronin. Członek Komitetu Góralskiego (Goralisches Komitee), utworzonego w lutym 1942 r., jako namiastka samorządu na Podhalu – wymieniony jest w akcie erekcyjnym komitetu. W jego władzach pełnił funkcję referenta ds. organizacyjnych i personalnych. Brał czynny udział w budowaniu separatyzmu góralskiego poprzez wydawanie tzw. kenkart góralskich z literą „G”. Za swoją działalność w czasie okupacji został zamordowany przez partyzantów 16 stycznia 1945 r. w lesie w Białym Dunajcu. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Poroninie. Jako przyczyna śmierci w księdze metrykalnej parafii Poronin jest podany „śmiertelny postrzał”.

A. Filar, M. Leyko, „Palace”. Katownia Podhala. Tajemnice lochów gestapowskiej placówki w Zakopanem, Warszawa 1976, s. 24; Wojciech Szatkowski, Goralenfolk. Historia zdrady, Zakopane 2012, s. 134, 207, 209, 212, 285, 293, 408, 417, 418, 502, 524.

 

ks. Vitold-Yosif Kovaliv

09:26, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 listopada 2008
Ruska Ludowa Republika Łemków
"Gazeta Gorlicka" - piątek 14 listopada 2008
( regionalny dodatek "Gazety Krakowskiej")

"Państwo w państwie"

Ruska Ludowa Republika Łemków
Jesień 1918 roku na ziemi gorlickiej była bogata w wydarzenia historyczne związane z kształtowaniem nowej rzeczywistości po upadku Austrii. Jak powszechnie wiadomo, w Gorlicach przejęcie władzy przez Polaków z rąk austriackich nastąpiło 2 listopada 1918 roku przez Tymczasową Radę Narodową ziemi gorlickiej podległą Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie.
Inaczej jednak było w południowych wsiach powiatu gorlickiego zamieszkanych przez Łemków, którzy kierowani przez swoją inteligencję, powołując się na zasadę samostanowienia, zaczęli organizować swoją administrację. I tak podczas wiecu 27 listopada 1918 roku w Gładyszowie około dwóch tysięcy Łemków powołało Ruską Radę, którą na początku grudnia 1918 roku przemianowano w Powiatową Ruską Radę dla powiatu gorlickiego, jasielskiego i krośnieńskiego. Na jej czele stanął ks. Mychaił Jurczakewycz - proboszcz z Czarnego.
Jej wzorem w Śnietnicy utworzono Powiatową Ruską Radę dla powiatu grybowskiego z prawnikiem dr. Jarosławem Kaczmarczykiem na czele, a w Krynicy Ruską Radę dla powiatu nowosądeckiego i nowotarskiego, na której czele stanął dr prawa Aleksander Cichański. Najpóźniej, bo na początku grudnia 1918 roku, powstała Powiatowa Ruska Rada w Sanoku kierowana przez dr. Aleksandra Sawiuka.
W celu dalszego skonsolidowania poczynań łemkowskiej administracji 5 grudnia 1918 roku na wiecu we Florynce, gdzie zebrało się około 500 osób reprezentujących 130 łemkowskich wsi, powołano Naczelną Radę Łemkowszczyzny, której przewodniczącym został ks. Mychajło Jurczakewycz, a sekretarzem dr Dymytryj Sobyn pochodzący z Bartnego. Tego samego dnia Naczelna Rada Łemkowszczyzny ogłosiła się jedyną władzą na Łemkowszczyźnie i wydała rozporządzenie, aby po wsiach łemkowskich zbierano pieniądze na utrzymanie powstałej administracji. Zalecono sołtysom, aby ludność podległych wsi złożyła przysięgę na wierność Naczelnej Radzie Łemkowszczyzny podczas uroczystych nabożeństw w cerkwiach. Ogłoszono także, iż władza łemkowska poczyni wszelkie starania w kierunku ukarania winnych prześladowań Łemków podczas I wojny światowej. W dokumencie końcowym wiecu stwierdzono, że "mając nadzieję, że Kongres Pokojowy rozwiązując spory międzynarodowe, będzie dokładnie realizować pryncypia prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona i oddaje w ręce Kongresu rozwiązanie swego sporu z Polakami i Węgrami oraz żąda uczestnictwa swoich przedstawicieli w obradach Kongresu". Realizują to postanowienie na zjeździe, który odbył się jeszcze w grudniu 1918 roku w Gorlicach wybrano delegatów na Konferencję Pokojową w Paryżu. Zaszczytu tego dostąpili: ks. Mychajło Jurczakewycz, dr Aleksander Cichański oraz dr Jarosław Kaczmarczyk.
Opisane powyżej fakty dzieją się w okresie przejściowym, kiedy na ziemi gorlickiej nie ma już Austriaków, a władza Polska jest jeszcze słaba. Okres ten dostarczył Łemkom pewnej dozy nadziei na pomyślne załatwienie ich niepodległościowych żądań. Było to spowodowane nie tylko samą działalnością Łemków, ale też życzliwym nastawieniem niektórych lokalnych polskich polityków i przedstawicieli administracji państwowej. Pozytywnie do Łemków odnosił się Władysław Długosz - przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej w Gorlicach oraz Kazimierz Ramułt - komisarz Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Grybowie, który przekazał dom dla potrzeb łemkowskiej administracji. Za jego też sprawą łemkowska policja otrzymała od Polskiej Komisji Likwidacyjnej 50 karabinów, 1 karabin maszynowy i amunicję. Tego typu działalność zalążków lokalnej polskiej administracji przyciągała Łemków do opowiedzenia się za przynależnością do Polski. Jednak nie na tyle, aby zrezygnowali ze swoich zamiarów stworzenia państwa. Stanowisko Łemków w tej sprawie przedstawiał Metody Trochanowski w czasie spotkań z przedstawicielami polskiej administracji w Gorlicach, Grybowie i NowymSączu. Łemkowscy liderzy uważali też za stosowne nie tylko informować Polaków o swoich poczynaniach, ale nawet zapraszać polskie delegacje na swoje wiece. I tak na wspomnianym wiecu we Florynce 5 grudnia 1918 roku był obecny komisarz Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Grybowie Kazimierz Ramułt. O postanowieniach łemkowskich wieców informował Zygmunta Lasockiego - szefa administracji Polskiej Komisji Likwidacyjnej dr. Jarosława Kaczmarczyka podczas podróży do Krakowa.
Ta, zdawać by się mogło, dobra współpraca zaostrzyła się w momencie zdecydowanego opowiedzenie się Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie za całkowitą i bezwarunkową integracją Łemkowszczyzny z Polską. Nakazano wtedy stworzenie w miastach i wsiach ziemi gorlickiej silnych oddziałów straży rządowej i wprowadzenia na byłą granicę austriacko- węgierską oddziałów Wojska Polskiego oraz polskiej żandarmerii po wsiach łemkowskich.
W tej sytuacji akcentowane wcześniej dążenie Łemków do zjednoczenia w jednym politycznym organizmie państwowym ustąpiło koncepcji zjednoczenia ziem łemkowskich w granicach Czechosłowacji.
Służyć temu miało spotkanie na Hradczanach ks. Mychajła Jurczakewycza i dr. Aleksandra Cichańskiego z prezydentem Czechosłowacji Tomaszem Masarykiem.
Prezydent Czechosłowacji podczas tego spotkania wyraził sympatię i podziw dla Łemków, ale tylko bardzo ogólnikowo wypowiedział się na temat ewentualnego przyłączenia Łemkowszczyzny do jego kraju. Zadeklarował jedynie: "Zobaczę, co mogę zrobić w waszej sprawie".
Wobec zmiany kursu Naczelna Rada Łemkowszczyzny została rozwiązana 23 stycznia 1919 r., przekazując władzę Karpatoruskiej Radzie w Preszowie.
Ponowne ożywienie polityczne wśród Łemków na ziemi gorlickiej nastąpiło dopiero po pojawieniu się na ziemi gorlickiej łemkowskiego działacza ze Stanów Zjednoczonych Victora Hładyka, który 12 marca 1920 roku zwołał zebranie łemkowskich działaczy do Florynki. Głównym celem tego spotkania było stworzenie łemkowskiej organizacji politycznej, która reprezentowałaby interesy Łemków wobec Polaków. Utworzono Radę Łemkowskiej Rusi, w skład której weszło 26 osób. Z nich to wybrano Komitet Wykonawczy, który był przez wielu nazywany rządem. Członkami jego zostali: dr Jarosław Kaczmarczyk, Mikołaj Gromosiak, ks. Dymitr Chylak, ks. Wasyl Kuryłło, dr Zachary Kopystianski. Krótkie istnienie tego komitetu to pasmo niespełnionych nadziei prowadzących do aresztowania, sądu 10 czerwca 1921 roku w NowymSączu i uniewinnienia oskarżonych jako "wypełniających wolę ludu".
Republika Łemkowska podzieliła los wielu podobnych republik powstałych po upadku Austro-Węgier, gdyż w dobie tworzenia dużych państw narodowych małe grupy etniczne nie miały szans na samodzielne istnienie w osobnym organizmie państwowym.
Andrzej Ćmiech
09:00, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 października 2008
Jesień

Fragment listu Leopolda Staffa napisanego w Poroninie

 Jesień

 

Zobacz:  
W kręgu literackich przyjaźni: listy
Author: Leopold Staff
opublikowana przez Państwowy Instytut Wydawniczy, 1966, s. 99 

 

21:34, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 sierpnia 2008
Nazwy w języku łemkowskim
"Gazeta Gorlicka" - wtorek 26 sierpnia 2008
("Gazeta Gorlicka" jest regionalnym dodatkiem "Gazety Krakowskiej")

Nazwy w języku łemkowskim

Winieta "Gazety Krakowskiej"

"Dziewięć wiosek z podwójną nazwą"

W gminie Uście Gorlickie zakończyły się konsultacje społeczne w sprawie wprowadzenia nazw miejscowości w języku łemkowskim

Mieszkańcy dziewięciu wsi gminy Uście Gorlickie jako przedostatni opowiadali się za bądź przeciwko wprowadzeniu dodatkowych, łemkowskich nazw, które miałyby się pojawić na znakach drogowych. Kolejne konsultacje planowane są we wrześniu w Łosiu.
Ostatnie głosowanie odbyło się w ubiegły piątek w Gładyszowie. Tam uprawnionych do głosowania było 304 mieszkańców. Do urny przyszły 144 osoby. Na "tak" głosowało 81, przeciwko - 63.
Podobnie, jak w przypadku Bielanki, sprawa wzbudziła wiele emocji. Tylko nieliczni chcieli się na ten temat wypowiadać.
- Skoro żyjemy tutaj wspólnie, to tablice nie powinny nikomu przeszkadzać. Myślę, że obawy są nieuzasadnione i wynikają z niewiedzy. Przecież na Słowacji podwójne nazewnictwo funkcjonuje już od dawna i nikomu nie przeszkadza. Bez względu na wynik głosowania nadal będę spotykała się z sąsiadami, piła z nimi kawę, rozmawiała - zapewnia Irena Michalak, mieszkanka Gładyszowa.
Ci, którzy nie podzielają takich poglądów, proszą o zachowanie anonimowości.
- Do tej pory żyliśmy w zgodzie. Historii nikt nie zmieni, po co więc ją na nowo rozdrapywać. Boję się, że teraz wszystko się skończy, bo wśród zwolenników jak i przeciwników nie brak zagorzałych w swych sądach. Przerażają wypowiadane przez Łemków opinie, że nie czują się Polakami, że ten czy tamten nie ma na imię Piotr tylko Petro. Mieszkam tu od urodzenia, nie wezmę swojego życia do siatki i nie pójdę w świat - mówi napotkany starszy mężczyzna, mieszkaniec Gładyszowa.
Inni nie chcieli się wypowiadać nawet anonimowo. Mówili, że nie wiedzą o głosowaniu, że nie dotarły do nich żadne informacje. Poproszeni o komentarz, wzruszali ramionami i odchodzili bez słowa.
- Myślę, że młodzi ludzie, którzy byli inicjatorami nadania podwójnych nazw miejscowościom, nie zdają sobie sprawy, że zburzyli spokój społeczny. Niech przestaną lać olej na małą iskierkę - dodaje zdenerwowanym głosem nasz rozmówca.
Spośród dziewięciu miejscowości, w których odbyło się referendum, tylko w Hańczowej mieszkańcy opowiedzieli się przeciwko inicjatywie. Na listach wyborczych znalazło się 421 nazwisk, z prawa głosu skorzystało 116 mieszkańców. Ponad 74 proc. głosujących odrzuciło propozycję wprowadzenia nazwy wsi w języku łemkowskim, za takim rozwiązaniem opowiedziało się nieco ponad 25 proc. głosujących. Dwa głosy uznano za nieważne.
Być może takie jest zdanie większości mieszkańców gminy. Świadczy o tym choćby frekwencja podczas głosowania.
W Koniecznej spośród 43 osób uprawnionych do głosowania do urny poszło ośmiu mieszkańców. Wszyscy głosowali za wprowadzeniem dodatkowej nazwy miejscowości.
Z kolei w Zdyni prawo wyborcze przysługiwało 153 osobom. Tylko 22 spośród nich oddało głos. W tej grupie 17 głosujących było "za", pięcioro zagłosowało przeciwko.
W Kunkowej do urn mogło przyjść 125 mieszkańców. Ostatecznie głos do urny wrzuciło 13 z nich. Tylko dwóch spośród nich opowiedziało się przeciwko podwójnemu nazewnictwu miejscowości.
Niewiele większą frekwencję zanotowano w Nowicy. Tam na 91 uprawnionych do głosowania listę wyborczą podpisało dziewięciu mieszkańców. Siedmiu z nich uznało, że chce, aby obok tablicy z polską nazwą wsi pojawiła się taka sama tylko w cyrylicy. Dwóch głosujących było przeciwnych.
W Ropkach spośród 26 dorosłych mieszkańców, do urny przyszło ośmiu. Na "tak" zagłosowało czterech, trzech opowiedziało się przeciwko. Jeden głos był nieważny.
W Regietowie spośród 96 uprawnionych do głosowania, z prawa tego skorzystało 19 osób. Wszystkie oddane głosy były na "tak". Podobnie było w Blechnarce - spośród 39 mieszkańców z prawem wyborczym do urny przystąpiło tylko dziewięć osób. Wszyscy głosujący opowiedzieli się za wprowadzeniem podwójnego nazewnictwa.
Niska frekwencja to jedno, a prawa demokracji to drugie. Z wyborczej statystyki wynika, że o losie wsi zadecydowało kilka osób. I nie chodzi tutaj o same tablice, a o dojrzałość wyborczą, której chyba zabrakło. Prawo do sądów powinni mieć teraz ci, którzy pomimo kontrowersji związanych z tematem przedstawili własne zdanie.
(HGA)
19:31, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 czerwca 2008
Witam Beskidników
Z Beskidów 

Witam Beskidników 

Witam serdecznie wszystkich Beskidników.
Po zakończonym w tym roku zdecydowanie wczesniej urlopie i usunięciu usterek technicznych w moim komputerze, czas przesłać kolejny newsletter.
1. "Rzemieślnicy Beskidu Niskiego" - ten tytuł nosi publikacja wydana z inicjatywy Stowarzyszenia "Pogranicza" z siedzibą w Ropie.
Publikacja ma na celu promocję kultury ludowej Beskidu Niskiego. Stowarzyszenie "Pogranicza" chce przybliżyć i przekazać informacje o ludowych rzemieślnikach zachodniej Łemkowszczyzny oraz części Pogórza i została przygotowana z ogromną starannością z zachowaniem wysokiego poziomu merytorycznego.
Jako pierwszy przedstawiamy wywiad z maziarzem z Łosia - Wlodzimierzem Rubiczem. Niestety - w trakcie opracowywania tego materiału dla potrzeb strony i do publikacji - otrzymałem informację, iż Pan Włodzimierz zmarł dnia 18.06.2008 roku. Ten fakt, tym bardziej uświadamia potrzebę dokumentowania tego co jeszcze jest do uchwycenia posród sędziwych mieszkańców terenów Beskidu Niskiego:
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/ludzie/rubicz
W przygotowaniu 10 kolejnych wywiadów z rzemieślnikami Beskidu Niskiego.
2. W dniach 24 i 25 maja 2008 roku w poddukielskim Olchowcu, już poraz XVIII odbył się Kermesz. W tym roku niestety z powodu wyjazdu na urlop nie moglem odwiedzić Olchowca lecz dzięki uprzejmości zaprzyjaxnionych osób, udało się stworzyc galerie zdjęć, ukazujących olchowiecki Kermesz w obiektywie 5-ciu fotografów, serdecznie im dziekując za udostępnienie zdjęć.
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=/lemkowie/imprezy/kermesz2008
3. Znalazło się również miejsce na stronie (z małym opóźnieniem) na przesłane przez Szymona Modrzejewskiego sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia "Magurycz" za rok 2007 ukazujące jak co roku ogrom prac i dzialań dokonanych przez Szymona i jego wolontariuszy.
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/dzialalnosc/sprawozdanie2007
4. I na koniec, "garść" artykulow prasowych z Gazety Krakowskiej:
10.06.2008
"Zalew problemów" - Klimkówka - rozpoczyna się sezon
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a6b
03.06.2008
"W cieniu sobotów" - kościół w Sękowej - Drewniana Perła Magicznej Krainy
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a6a
03.06.2008
"Ocalili od zapomnienia" - kapliczka upamiętnia historię
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a6
30.05.2008
"Bacy zawsze tęskno do redyku" - Czarne. W Beskidzie Niskim bacuje się trudniej niż na Podhalu
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a5z
23.05.2008
"Zanim zbudujemy panoramę bitwy" - w okolicach naszego miasta widoczne są jeszcze ślady po operacji wojennej w 1915 roku
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a5y
23.05.2008
"Muzyczny powiat" - w projekcie wzmą udział dwa chóry z Ukrainy i Poznania
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci/a5x
Pozdrawiam
Bartłomiej Wadas
gg 4636245
-----------------------------------------------------------
www.beskid-niski.pl
"Sercu bliski
Beskid Niski"
-----------------------------------------------------------
Newsletter portalu: http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/subskrypcja
Beskidzkie forum: http://www.forum.beskid-niski.pl
Beskidzkie aktualności: http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/aktualnosci&news=all
Spis wszystkich artykułów: http://www.beskid-niski.pl/index.php?whatsnew=all
08:17, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 maja 2008
Michał Kowaluk Tradycja Cyrylometodiańska a śliwowica

Tradycja

Cyrylometodiańska

a śliwowica 

Kiedyś czeski kardynał Tomás Špidlík powiedział, że "tam, gdzie istnieje śliwowica, tam też żywa jest tradycja cyrylometodiańska". W wywiadzie z ojcem Špidlíkiem, pod redakcją Richarda Čemusa, znajdujemy uściślenie tego, co ów hierarcha chciał powiedzieć: "Ponieważ wszyscy - Morawianie, Słowacy, Bułgarzy, Słoweńcy, wszyscy - pragną mieć świadomość wielkości swojej nacji, od zawsze żywa jest dyskusja dotycząca obszaru Wielkich Moraw, do jakiego miejsca sięgały ich granice. Ja zawsze twierdziłem, że najlepszą metodą pozwalającą na ich ustalenie pozostaje śliwowica" (zob. Tomás Špidlík, "Chrześcijańska tożsamość Europy. Dwa płuca", Kraków 2007, s. 37.
Każde spotkania, i te w postaci sympozjów naukowych, i te przy stole z szynką i kieliszkiem wina są potrzebne. Nie raz tak trudno spotkać się i porozmawiać z drugim człowiekiem o ważnych i mniej ważnych sprawach. Tak trudno odnaleźć się pośród kłopotów codzienności.

Michał Kowaluk

17 lutego 2008 roku

18:03, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Z kart historii

Z kart historii

Poronin znajduje ważne miejsce dla martyrologii polskiej. Ideę walki o niepodległość zaszczepił wśród miejscowych górali ks. wikariusz Michał Głowacki "Świętopełk" współorganizator powstania chochołowskiego.

Pierwszy kontakt Głowackiego z Poroninem miał miejsce jeszcze za jego studenckich czasów, kiedy zwiedzał Tatry, zatrzymując się na nocleg w tej miejscowości. Po święceniach kapłańskich los pozwolił mu znów ujrzeć góry oraz nieść posługę duszpasterską miejscowej ludności, którą szczególnie miłował. Jego osoba przedstawia się nieprzeciętnie na tle XIX wiecznej doby. Na przykład nie przyjechał karocą, jak inni księża na parafię do Poronina, tylko przyszedł na piechotę, co uchodziło prawie za skandal. Z ludem wiązało go coś więcej niż kapłaństwo. Był z zamiłowania miłośnikiem ludu - jemu poświęcał wiele swych prac badawczych w czasach, kiedy nie istniała etnografia, on zajmował się tzw. ludoznawstwem, z którego później rozwinęła się wcześniej wspomniana nauka. Interesowały go różne grupy etniczne i narodowościowe, lecz zawsze słowiańskie. Był słowianofilem, dlatego przybrał słowiańskie imię - pseudonim ,Świętopełk", utrzymywał żywe kontakty z wieloma działaczami czeskimi, słowackimi, ukraińskimi, którzy dzisiaj znajdują się w panteonie twórców narodowej kultury. Łączyła ich wszystkich chęć wyzwolenia swoich uciskanych narodów z jarzma niewoli, lecz także twórcza działalność na rzecz pisowni i literatury słowiańskiej. Słowianofilia dzisiaj stanowi dość zapomniany temat, lecz dla filozofów współczesnych nie jest obca. Fascynował się nią m.in. ojciec Yves Congar wybitny teolog nazywany Ojcem Kościoła XX wieku.

Ks. Głowacki był właścicielem największego księgozbioru na ówczesnym Podhalu, obok ksiąg dotyczących teologii znajdowały się tam średniowieczne woluminy. Doskonale znał dzieje kraju, zdawał sobie sprawę z wagi, jaką ze sobą niesie archiwizacja informacji o prostym na pozór ludzie. Zapisywał pieśni i opowiadania ludowe. To dzięki niemu, zasłyszana u górali legenda o śpiących rycerzach w górach, dostała się do literatury polskiej.

Wierzył w narodowy niepodległościowy zryw i uzyskanie niepodległości przez Polskę w drodze walki wszystkich stanów społecznych przeciw zaborcom. Dlatego właśnie, kiedy agitatorzy powstańczy zaproponowali mu współpracę zgodził się od razu. Płomiennymi kazaniami przygotowywał parafian poroniańskich do udziału w powstaniu. Ponadto był łącznikiem dla podhalańskiej siatki konspiracyjnej z tworzonym w Krakowie Rządem Narodowym. Jeździł do Krakowa pod przykrywką załatwiania sobie probostwa, które miał wkrótce objąć. Jednak świadomie przesuwał datę zostania proboszczem, chciał koniecznie najpierw wziąć udział w powstaniu. Z 21 na 22 lutego 1846 roku wybuchło powstanie, a jego założenia były takie, iż ma ono wybuchnąć jednocześnie w Poronine i Chochołowie, a później objąć całe Podhale, po połączeniu zaś podhalańskich sił wszyscy mieli ruszyć, aby się połączyć z wojskami powstańców z Krakowa. Powstanie zaplanowany charakter przybrało rzeczywiście tylko w Chochołowie. Do Poronina w tym czasie przybył niespodziewanie oddział wojsk granicznych, co powstrzymało chłopów od wszczęcia buntu. Oddział prowadzony z Białego Dunajca przez ks. Janiczaka z Szaflar na wieść o żołnierzach stacjonujących w Poronine rozproszył się. Porażkę tą ksiądz Głowacki uznał za największą klęskę swojego życia. Lata pracy poszły na marne. Zawiedziony i rozczarowany, w swoim pokoju na wikarówce, spalił wiele cennych materiałów gromadzonych skrzętnie przez lata. Nazajutrz powrócił do swych obowiązków kapłańskich, odprawiał mszę. Wkrótce jednak, o de facto organizatora konspiracji podhlańskiej, upomniała się austriacka sprawiedliwość. Został odtransportowany do aresztu w Nowym Targu, gdzie po przesłuchaniach trafił do politycznego więzienia w Nowym Sączu. Tam dopiero dowiedział się o okrutnej rzezi galicyjskiej, jaka dokonała się dzięki podstępowi zaborców. Okazało się wkrótce, że tylko na Podhalu powstanie galicyjskie przybrało niepodległościowy charakter. Niewielką to było jednak pociechą dla tych, którzy porwali w Chochołowskim zrywie za broń. Konsekwencję były zastraszające. Więzienia, głód, poniżenie, bieda i nędza dla powstańców i ich rodzin.

Ks. Głowacki w wyniku złego traktowania przez oprawców zmarł w nowosądeckim więzieniu trzy miesiące po zatrzymaniu. Jego śmierć w Poroninie została przyjęta z wielkim żalem. Proboszcz parafii Poronin w kronice zapisał, że po nim na wikarówce został posadzony w pamiątce kasztan. Ks. Głowackiemu zawdzięczają Poronianie jednak o wiele więcej. Ofiara złożona przez ks. Głowackiego miała dużo większe znaczenie. Stał się on symbolem walki o niepodległość, czego plon można było zaobserwować w Poroninie już w następnym pokoleniu.

Kiedy nastał czas kolejnego powstania - styczniowego - podhalańscy górale nie ulękli się konsekwencji, za które tak słono przyszło wcześniej zapłacić. Tym razem walki rozgrywały się w zaborze rosyjskim, powstańców czekała wiec najpierw daleka droga. Z Podhala do walki ruszyło czterech górali: Jacenty Jakubiec z Cichego, Klemens Miętus i Jan Ciszek z Czarnego Dunajca, oraz Wojciech Dorula z Poronina uczeń Romana Andrusikiewicza syna powstańca chochołowskiego, który pracował w Poroninie w szkółce przyparafialnej. Wojciech Dorula po powstaniu styczniowym powrócił do pod Tatry. Postanowił kształcić się dalej, a zdobytą wiedzą dzielił się z dziećmi z Białki Tatrzańskiej, pracując w tamtejszej szkole.

Okres lat po powstaniu styczniowym, to czas niestrudzonej i ofiarnej pracy mieszkańców tatrzańskich wiosek o poprawę swojego bytu. To czas, kiedy świadomość narodowa górali dzięki m.in. coraz to większej liczbie gości, wzrastała. Utworzone zostały organizacje społeczne, w które gromadnie wstępują mieszkańcy Poronina. Począwszy od straży pożarnych, bibliotek, kółek rolniczych, towarzystw gimnastycznych, itp. Wszystko to powodowało, że w przyszłości znajdą się ludzie, którzy chętnie podejmą trud swych poprzedników walczących o niepodległość, lecz tym razem już nie jako pojedynczy bohaterzy tylko gromadnie wstaną Poroninianie w szeregach legionów, lecz o tym w następnym odcinku cyklu.

Bronisław Chowaniec-Lejczyk

17:43, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 listopada 2007
Kolędy z Bieszczadów

Polsko-Ukraińskie

Rockofolkolędowanie 

Witam serdecznie Państwa

Nazywam się Jerzy Zuba i reprezentuję własną agencję artystyczną, która jest wydawcą płyty kolędowej pt. “Polsko-Ukraińskie Rockofolkolędowanie”. Jest to bardzo oryginalne wydawnictwo zawierające 11 polskich i ukraińskich kolęd w nowoczesnych aranżacjach w wykonaniu rockowego zespołu Bieszczadersi z towarzyszeniem chóru cerkiewnego.

Z uwagi na zbliżający się okres świąteczny chciałbym zaproponować Państwu zakup wspomnianych kolęd (jako prezent, gadżet reklamowy lub oryginalną pomoc dydaktyczną itp.) lub współpracę w ich promocji lub dystrybucji.
Więcej szczegółów na temat moich kolęd (m.in. próbki MP3) znajdziecie Państwo wchodząc na:


http://www.allegro.pl/item273128710_koledy_polskie_ukrainskie_bieszczady_ikona_ikony.html

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do współpracy.

Jerzy Zuba

jerzy.zuba@neostrada.pl

15:21, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2007
Dumny podhalański lud

4 kadencja, 69 posiedzenie, 4 dzień (05.03.2004)

http://ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/069/40694193.htm


Oświadczenia.


Poseł Zofia Krasicka-Domka:

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W dniu 22 lutego br. [2006] odbyła się wielka uroczystość w Chochołowie w 158. rocznicę powstania zwanego chochołowskim. W roku 1846, 22 lutego, w sobotę, górale podhalańscy z parafii chochołowskiej, m.in. z Dzianisza, Cichego, Witowa, w liczbie 300, uzbrojeni w kosy, poderwani przez proboszcza Józefa Kmitowicza i organistę Jana Kantego Andrusikiewicza, przy poparciu poronińskiego proboszcza Michała Głowackiego, wyruszyli przeciw austriackiemu zaborcy.

    Jak opisuje Kazimierz Przerwa-Tetmajer, ruszyli gnani umiłowaniem niepodległości i ślebody, z nadzieją, że za nimi ruszą inni, cała Polska może... Ceniony poeta Augustyn Suski oddaje ducha ˝poruseństwa chochołowskiego˝ w wierszu ˝Orły z Chochołowa˝: Widziało się, ze mocno gory na ręcach uniesom, ze z gór dolecom do morza i Polskom się stanom.

    Nierówne były siły podhalańskich górali w porównaniu do austriackich. W następnym dniu żandarmi zgarnęli wielu uczestników ˝poruseństwa chochołowskiego˝ i powiedli do więziennych lochów, z których wielu nie wróciło nigdy. W więzieniu zmarł także ks. Michał Głowacki.

    Wśród górali podhalańskich pamięć o patriotycznym zrywie trwa. Dzieci śpiewają: nutko sabałowo sławę chochołowską głoś po świecie.

    Tegoroczne obchody rocznicowe, których głównym organizatorem był wójt Józef Babicz, nałożyły się na stulecie ruchu regionalnego, który zapoczątkował Władysław Orkan, oraz na 85-lecie Związku Podhalan. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, koncelebrowaną przez księdza proboszcza chochołowskiego Władysława Kosa oraz poronińskiego proboszcza ks. Franciszka Juchasa, z liturgią w gwarze.

    Złożyliśmy wieńce pod pięknym pomnikiem przed kościołem. Na posiady góralskie udaliśmy się do regionalnej sali, gdzie powitał nas duży napis złożony ze słów Władysława Orkana: Tradycja jest twoją dumą.

    I dumny jest ten podhalański lud, miłujący tradycję, śpiew, gwarę, stroje, zwyki oraz historię i pamięć o bohaterach narodowych. Dziękuję za uwagę.

06:17, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2007
Z Beskidu Niskiego

Z   BESKIDU   NISKIEGO

Witam w kolejnym newsletterze portalu beskid-niski.pl
 
Na początek rzecz najważniejsza... licytacja jeszcze trwa. Zachęcam do wsparacia odbudowy cerkwi w Komańczy poprzez zakup cegiełki wydanej Ośrodek Kultury Prawosławnej.
 
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=184650375
 
Wiosna zawitała w Beskid Niski a wraz z nią spragnieni gór turyści i fotografowie. Zapraszam do moim zdaniem całkiej ciekawej galerii zdjęć wykonanych w ostatni weekend w Beskidzie Niskim
 
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/beskid992
 
"Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach. Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat, którego nie ma" - to wydana przez Wydawnictwo Czarne książka autorstwa Martina Pollacka. Bardzo, bardzo ciekawa na dowód czego zapraszam do zapoznania się z jej dwoma rozdziałami
 
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/literatura/pollack
 
KONKURS !!!
Do wygrania nowe książki Martina Pollacka... konkurs prosty a oto i jego szczegóły
 
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/konkurs6
 
Miłej zabawy
 
Pozdrawiam
 
Bartłomiej Wadas
gg 4636245
-----------------------------------------------------------
www.beskid-niski.pl
"Sercu bliski
Beskid Niski"
-----------------------------------------------------------
Newsletter portalu: http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/subskrypcja
Beskidzkie forum: http://www.forum.beskid-niski.pl
Spis wszystkich artykułów: http://www.beskid-niski.pl/index.php?whatsnew=all
09:04, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3